Autor Wiadomość
Maja Falkiewicz
PostWysłany: Nie 18:47, 19 Cze 2011    Temat postu: Kwestia wyboru...-rozważania dla wierzących

Zróbmy założenie-Boga nie ma. Co nam z tego wynika? Wszystko to co kocham i o co z uporem maniaka zabiegam, nie za wiele jest warte, bo i tak rozpadnie się dla mnie w nicość w chwili, gdy przestanę istnieć, więc "jedźmy i pijmy, bo jutro pomrzemy". Przekazywanie życia i wchodzenie w trwałe związki, cóż...tchną podobną pustką. Zróbmy założenie kolejne, od braku wiary świat się nie zawali, a niebo nie spadnie mi na głowę. Jestem człowiekiem wolnym i mam prawo wybierać i postępować tak jak chcę, to ja ustalam zasady w swoim życiu. Zgadzam się, każdy rodzaj zniewolenia jest zły ze swojej natury. Problem powstaje wtedy, gdy moim zniewoleniem jest wolność...ot taki drobny paradoks...Odkąd życie życiem, a człowiek człowiekiem, to zawsze chciał wszystkiego dotnąć i posmakować. Najbardziej tego co nosiło posmak czegoś zakazanego, czyt. patrz rozterki niejakiego Adama i Ewy pod pewnym drzewem...Założenie następne jestem młodym dorosłym. Pyt."Co to jest dorosłość?" Kiedy zaczyna się owa dorosłość? Z chwilą wypalenia pierwszej fajki, wypicia pierwszego łyku alkoholu, pierwszego pocałunku, stosunku? Złamania zasad, które do tej pory były dla mnie nie do złamania? Na czym ona polega? Na posiadaniu dowodu, innego zaświadczenia o czymś tam, pierwszej pracy? Dzikim i radosnym poczuciu, że jest się młodym, a zabawa i fun jest najważniejsza?Czy może ,można czuć się dorosłym wtedy, gdy bierze się odpowiedzialność? Ludki moje kochane, DOROSŁOŚĆ=SAMOTNOŚĆ, bo w samotności własnego serca, sumienia i mózgu podejmujesz decyzje, za które TYLKO TY ponosisz odpowiedzialność, TO JEST DOROSŁOŚĆ, pomijając kwestię latania za kasą, żeby siebie i bliskich utrzymać...Nikt, nawet najbardziej kochająca osoba nie jest w stanie zwolnić mnie z odpowiedzialności za moje czyny i ich konsekwencje. Kwestia kochania...to decyzja, a nie uczucie...(Obecnie sorry, ale wyraz "miłość" potwornie się zeszmacił, szczególnie jeżeli chodzi o relacje międzyludzkie...) Znam siebie i Ciebie i z PEŁNĄ ODPOWIEDZIALNOŚCIĄ MÓWIĘ "KOCHAM", znaczy to ni mniej ni więcej: Twoje dobro jest ważniejsze od mojego i biorę Ciebie z "całym dobrodziejstwem inwentarza". "Nie kocha się, nie żyje się i nie umiera na próbę" - niejaki Jan Paweł II...Smakujcie życia, wgryzajcie się w nie z cała dzikością młodości, ale pamiętajcie, że za każdą decyzję podejmuje się odpowiedzialność, a grzech tak bardzo nie lubi być sam, bo przecież człowiek jest słaby i grzeszny ze swojej natury, prawda...? Chrystus zawsze Ciebie kocha, a chrześcijaństwo to nie kolejna religia, tylko relacja MIŁOŚCI dwóch WOLNYCH OSÓB, Ciebie i Jego. Na tym to polega, a nie na klepaniu "Zdrowasiek"...Zachwycie się pozytywami na tym świecie. Macie prawo upaść, ale nie macie prawa się nie podnieść, bo jesteście WOLNYMI LUDŹMI, którzy mają szczęście wyznawać chrześcijaństwo. Należycie do Świętego Kościoła, który tworzą NIE ŚWIĘCI ludzie..Dorastajcie tak, żebyście się nie poranili, ani innych przy okazji. Szanujcie przekonania innych, ale po drodze nie zatraćcie własnych.Nie płacą mi za to co teraz napisałam, tak odbieram...Wywaliłam...Tyle... Trzymajcie się ciepło i z Bogiem! Wesoly

Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group